Śpieszmy się kochać piosenki, tak szybko o nich zapominamy

wyrywanie-włosów#siedziwgłowie #zostanienapóźniej #alenutka #nóżkasamatańczy

Są takie piosenki, którym warto dać szansę.

Czy to nasze lenistwo, czy zabieganie? Nawet pewnie nie zdajemy sobie sprawy z tego ile wartościowych rzeczy mija nas każdego dnia, żeby już nie wrócić.

Żyjemy w ciągłym pośpiechu. Nie mamy czasu na słuchanie dziesiątek piosenek w kółko i w kółko, żeby wyrobić sobie opinię. Te utwory, które w chwilę nas zauroczą najczęściej zostają na naszych playlistach. Ale co z całą resztą?

Zauroczenie

Są takie piosenki w których się zakochujemy od razu. Są jednak też takie które trzeba przesłuchać kilka razy żeby się zakochać. Bo do specyfiki utworu musimy się przyzwyczaić, a to wymaga czasu. Tak jak z uczuciem między dziewczyną, a chłopakiem. Zauroczenie jest albo nie, ale prawdziwa miłość, wzajemny szacunek, przywiązanie, to są wartości, które wypracowuje się latami. W krótkiej chwili co najwyżej może zadziałać reakcja hormonalna.

Rocznie wydaje się na świecie kilka milionów piosenek. Ile dociera do nas przez radio, telewizję, czy Internet? Niewielki procent. Ile trafia na nasze playlisty? Jeszcze mniej. Składając to wszystko do kupy, przede wszystkim zatrzymujemy się przy tych chwytliwych utworach. Nie wszystkie wykorzystują klasyczne haczyki, które przykuwają nas do głośnika. Jest jednak kilka sztuczek, które muzycy i producenci mogą i lubią wykorzystywać, żeby piosenka stała się hitem. Kilka z nich poniżej:

  1. Podobieństwo do tego co już znamy. Nie oszukujmy się, wszystko już zostało zagrane. Ciemną stroną tego stanu jest cykliczne robienie z nas biernych obserwatorów kolejnych procesów o plagiat. Dokładnie jak to było w przypadku „Blurred lines” Pharrela Williamsa i Robina Thicke w porównaniu z „Got to give it up” Marvina Gaye’a.
  1. Powtórzenia – im prostszy tekst, tym łatwiej zapamiętać, a to zawsze jest z korzyścią dla zarówno muzyka, jak i słuchacza. Kilka przykładów: Taylor Swift – Shake it off, Kaiser Chiefs – Ruby, a z polskich piosenek Grzegorz Ciechowski – Tak Tak oraz Kazik Staszewski – Wódka.
  1. Dużo zmian dźwięków w refrenach. Chciałoby się rzec, że im więcej tym lepiej, ale przesada zazwyczaj kojarzy się z karykaturą, aniżeli z dziełem. Tutaj fajnym przykładem balansu jest piosenka Gotye – Somebody that I used to know.
  1. Łatwy do zapamiętania, melodyczny refren, przez co aż chce się śpiewać z artystą. Tutaj niepodzielnie rządził na świecie Freedie Mercury i zespół Queen. Zresztą „We are the champions” jest podobno najbardziej chwytliwą piosenką w historii. Można się kłócić, bo w sumie czemu nie „We will rock you”? :)

Czasami te sztuczki nie wychodzą nam na dobre. Piosenka jest chwytliwa, ale niekoniecznie chcemy, żeby nam siedziała w głowie. Tak było kiedy triumfowała w dyskotekach „Ona tańczy dla mnie”, tak było też z „Gangnam style” (swoją drogą prawie 2,5 miliarda wyświetleń nie może się mylić).

Miłość po latach

Nawet najbardziej chwytliwa piosenka potrafi się znudzić. Wszystkie mody przemijają. Ale z drugiej strony są piosenki, które doceniamy dopiero po latach. To nawet nie jest kwestia dojrzałości muzycznej. Niektóre piosenki mogą nam się nie podobać kiedy jesteśmy nastolatkami, jeszcze inne w okresie studiów. Niektóre gatunki mogą nam nigdy nie przypaść do gustu, ale nie wiek, a bardziej przeżycia, towarzystwo w jakim się obracamy, okazje przy których słuchamy muzyki, określa czego słuchamy w danym momencie. Dlatego dużo czasu mi zajęło zanim przekonałem się do Budki Suflera, czy muzyki Chopina (zawsze wolałem styl i ekspresję Rachmaninowa i Liszta), mimo iż słyszałem wcześniej utwory powyższych wiele razy. Do Republiki nadal się nie przekonałem na tyle, żeby słuchać jej w domu. Ale może to po prostu wynik przesytu. Za każdym razem jak jadę samochodem i słucham radia, głos Ciechowskiego (tak, tego samego, którego linkuję również powyżej) wydobywa się przynajmniej raz z głośników.

Suma wszystkich zdarzeń. Tak można by podsumować wpływ otoczenia na kształtowanie naszego gustu muzycznego. I mimo iż jest wiele piosenek, które niewątpliwie przypadłyby nam do gustu, nie dajemy sobie czasu żeby się w nich zakochać. Ilu nie zdążymy docenić? Tysięcy, pewnie nawet dziesiątek lub setek tysięcy.

Nie tylko muzyka

Oczywiście ta sama zasada stosuje się do filmu, prozy, poezji. Bo czasami rezygnujemy z książek, które nas nie kręcą, ale potrafimy do nich wrócić po kilku latach. Wiersze Szymborskiej? Majstersztyk i zasłużony nobel. Ale ile młodych osób zrozumie przekaz i zakocha się w tych wierszach? Garstka.

Ten temat raczej nie wywróci niczyjego życia o 180 stopni. Ale z drugiej strony im więcej różnorodnej muzyki słuchamy, tym szybciej się również rozwijamy. Każdy jest w stanie wygospodarować sobie czas na słuchanie muzyki, w końcu i tak muzyka towarzyszy nam przy różnych okazjach, tak więc dobór piosenek też da się odpowiednio ustawić. A skoro tak, to do ponownego odsłuchania naprzód marsz.

Podziel się ze światem!