Nawet sytuacje beznadziejne mają rozwiązanie

ludzie relaksują się na molo#relacje #przyjaciele #znajomość #bliskość

Nic nie zapowiadało niekorzystnego ciągu wydarzeń. To miało być zwykle spotkanie ze starymi znajomymi po blisko 2 latach, ale jak wszedłem do domu od razu zauważyłem, że coś jest nie tak. Tak jakby nie do końca chcieli tu być. Nie trzeba było nawet ciągnąć bardzo za język, żeby rozpoznać duże pokłady żalu wypływające na powierzchnię. Zawsze myślałem, że jak kontakt się urywa to się urywa. Nie ma w tym niczyjej winy i nawet SMS wysłany na święta niewiele w tym temacie zmienia. Najwyraźniej się myliłem.

Urwane kontakty

Jak sobie pomyślę z iloma osobami straciłem kontakt w ostatnich 10 latach, nie mogę się doliczyć. Poznałem tyle osób, że liczba urwanych kontaktów pewnie przekroczyła już dawno setkę. Zastanawiałem się przy okazji co to dla mnie znaczy. Czy nie chcę już z pewnymi osobami utrzymywać kontaktu? Nie mam czasu? Nie mam potrzeby utrzymywać pewnych relacji? Wszystkiego pewnie po trochu. Prawda jest taka, że życie wrzuca nas w różne sytuacje. Studia, praca, problemy rodzinne, a to wszystko definiuje do pewnego stopnia towarzystwo, w jakim przebywamy.

Z iloma osobami jesteśmy w stanie utrzymywać kontakt? Ze wszystkich znajomych na facebooku, zapewne tylko garstka faktycznie jest z nami blisko, a reszta po prostu… jest. Jak się z niektórymi spotkamy raz w roku to super. Ale świat nam się nie wali jeśli kogoś nie zobaczymy przez dłuższy czas. I nie chodzi o to, że nie potrafimy dbać o pewne relacje. Po prostu nie zawsze jesteśmy w stanie zapanować nad wszystkim. Jest taki cytat ze „Skazanego na śmierć”, który tu świetnie pasuje: „Czasami niektóre rzeczy są po prostu poza naszą kontrolą” (jak się okazuje w Internecie cytat jest znany z książki „Blask” Alexandry Ardonetto). Znów powtórzę: zamiast szukać przyczyn, lepiej pogodzić się z faktem, przejść nad nim do porządku dziennego i reagować w miarę potrzeb.

Wina i przyczyny

Co zawiniło? Albo lepiej, kto zawinił? Skoro się kontakt urwał, to coś, albo ktoś musi być winny, prawda? Błąd! Polacy strasznie lubią doszukiwać się winnych, a w praktyce winy może nie być po żadnej stronie. Może i czujemy się lepiej jak udowodnimy sami sobie, że to ta druga strona za wszystko odpowiada, a my jesteśmy tylko ofiarą, ale to tylko pozory. Bo czasami nikt nie jest odpowiedzialny. Jak pisałem wyżej, życie po prostu pcha nas w różnych kierunkach i nic na to nie poradzimy. Kogo obwiniać? Życie? Pewnie można, ale nie doprowadzi nas to daleko. Czasami musimy przyznać, że po prostu się „rozjechało”. Nieistotne są przyczyny, tylko sam fakt.

Gorzej, że często zamiast działać wolimy się zastanawiać czy warto, oraz jak zostaniemy odebrani? Zawsze warto! W najgorszym wypadku dowiemy się, że dana osoba nie chce już z nami utrzymywać kontaktu. No dobrze, w przypadku kiedy by nam zależało na odbudowie relacji, mogłoby to stanowić problem, ale jeśli kontakt się urwał na długo, to nie płaczmy nad tym, bo jest to naturalną konsekwencją zmniejszającej się częstotliwości rozmów, spotkań i innej maści interakcji.

I tu mamy właściwie jedyny przypadek, kiedy warto zastanowić się nad przyczynami. Kontakt się urwał, chcemy go naprawić, druga strona nie za bardzo. Sytuacja trochę patowa, ale warto wykazać się odrobiną uporu i jednak poczynić pewne kroki. Pamiętajmy tylko, że najlepiej nie zgadywać, tylko pociągnąć znajomych za język. Powód może być błachy i prosty do rozwiązania, ale najprostsze rzeczy czasem trudno wymyślić, poza tym nie jesteśmy jasnowidzami, więc nie bawmy się w puste założenia.

Poprawa

Jest prosty sposób, żeby to wszystko naprawić. On istnieje! Możecie mi wierzyć. I żeby go opanować, wystarczy tylko kilka chwil.

Są trzy warunki, które trzeba bezwzględnie spełnić, żeby zacząć poprawiać takie relacje. 1.Wziąć telefon, 2. wybrać odpowiedni numer i 3. umówić się na spotkanie.

Tak, to brzmi banalnie, ale jest to absolutnie prawdziwe. Największą barierą, która przed nami wyrasta jest pułapka myślenia, że nasi znajomi po dłuższym czasie nie będą chcieli się z nami widzieć (znów się powtarzam, ale warto to powtórzyć). I oczywiście, może się tak zdarzyć, ale jeśli relacja była mocna, to wcale nie jest tak trudno ją przywrócić do stanu z najlepszych dni.

Warto!

Małymi krokami, ale zacząłem już poprawiać powolutku relacje z moimi dawno niewidzianymi przyjaciółmi. Tak, poprawiam a nie naprawiam, bo nie rozpatruję tutaj niczyjej winy. Most się zawalił pod wpływem czasu, a nie dlatego, że ktoś go zniszczył. Trzeba go tylko odbudować i ruch znów będzie wznowiony w obu kierunkach.

Czasami żeby osiągać wielkie rzeczy wystarczy tylko odrobina chęci i samozaparcia. Ja już zacząłem pracę w tym kierunku. A jeśli ja dam radę, to wiem, że każdy da radę :)

Podziel się ze światem!