6 powodów, dla których nie puszczam muzyki na imprezach

Muzyka na imprezach#muzyka #impreza #zmianawarty #terazcośpuszczę #lepszynumer

I mogę skupić się na zabawie

Magia weekendu, nierzadko z ułożonych i odpowiedzialnych uczestników walki o lepszą Polskę, wyzwala w nas pokłady spontaniczności, pcha nas w kierunku przekraczania granic. Sprawia, że dwa krótkie wieczory stają się obrazem plejady niezapomnianych chwil i skrajnych emocji. Nie wszystko jednak zawsze idzie idealnie.

Zawsze jak siedzę na imprezie obserwuję ten sam schemat. W tle leci klimatyczna muzyka, wszyscy się świetnie bawią, aż do momentu gdy ktoś z – nazwijmy ich – grupy ekspertów nagle krzyknie: „Ale ostatnio fajny kawałek słyszałem”. Jest to sygnał otwierania puszki Pandory, bo po chwili każdy przez każdego skacze, żeby tylko dorwać się do źródła dźwięku. „Teraz moja kolej”, „Weź puść to”.

Znacie temat? Niewiele trzeba, żeby klimatyczna impreza zmieniła się w miszmasz dźwięków, najczęściej mało do siebie pasujących. Żyjemy niewątpliwe w czasach, w których narzędziem do wyrażania ekspresji jest komputer. Dlaczego jednak nie warto rzucać się na niego jak na soczystego steka (ew. świeżą sałatkę z tofu – wersja wegańska)?

1. Gospodarz powinien zadbać o muzykę

Pierwszy i najważniejszy punkt. Każda impreza ma przewidziany jakiś klimat. Nawet jak jest to zwykła „posiadówka”. Gospodarz zna swoich gości, wie przy czym będą się dobrze bawić. Wie czy muzyka ma być bardziej taneczna, czy raczej spokojna, żeby posiedzieć i zjeść fajną kolację w gronie znajomych. Co więcej, gospodarz nie powinien pozwalać nikomu bez konsultacji zmieniać klimatu, który narzucił. To jego impreza. Nie masz pozwolenia pisemnego w trzech kopiach, a także zaświadczenia, że regularnie opłacasz ZUS? No to wara od komputera.

2. Każdemu podoba się coś innego

Mimo iż głęboko wierzę, że mój gust muzyczny jest całkiem niezły, to jednak byłbym idiotą myśląc, że każdy zareaguje podobnie na muzykę, której słucham. Puszczając cokolwiek na imprezie zawsze podejmujemy ryzyko, że nasz świetny kawałek, najlepszy który słuchaliśmy w ostatnim czasie, po prostu nie dotrze do naszych znajomych. Ba, większość po prostu puści go mimo uszu. Dlaczego tak się dzieje? To czego słuchamy i co nas zachwyca jest wynikiem naszego stanu emocjonalnego, bagażu doświadczeń, muzyki, której słuchaliśmy w ostatnim czasie i zapewne kilku jeszcze czynników. Nasi znajomi również przeżywają wzloty i upadki, ale nie w tej samej chwili, i nie w ten sam sposób. Niekoniecznie też wciągają się w te same nurty muzyczne.

3. Tłok przy komputerze to nie jest cel imprezy

Imprezy lubią się przenosić do kuchni, czy na balkon, prawda? Ludzie lubią przygotowywać razem drinki, być blisko źródła jedzenia, czy pooddychać świeżym powietrzem. Ale impreza, która przenosi się przed komputer i klimat gorącego powietrza buchającego z wentylatorów? Fajnie, prawda? Żyć nie umierać. No i te przepychanki, żeby tylko być pierwszym w kolejce. Nawet jak próbują udawać kulturalne, to nadal są tylko przepychankami, a żal pozostanie jak ktoś wepchnie się przed nas.

4. Większość ludzi nie zwraca uwagi na to co leci w głośnikach

Pierwszy sukces to dopchnąć się do komputera. Potem jeszcze tylko szybkie wyszukanie utworu i z głośników popłynie ta jedyna słuszna melodia. Świetnie, szkoda tylko, że prawie wszyscy są zajęci swoimi sprawami i nie zwracają uwagi na to co leci z głośników. Nawet chłopak, który dopiero co puszczał coś od siebie, zajęty jest teraz podrywaniem atrakcyjnej dziewczyny na balkonie. Muzyka to tło imprezy, a nie motyw przewodni. Są wyjątki, ale nie o tych kilku procentach tutaj piszę.

5. To najzwyczajniej jest obciach

Czy ludzie chcą żyć niczym w stadzie wygłodniałych sępów przy komputerze? Zupełnie jakby rzucili tam sushi, albo świeże owoce morza. Parcie na szkło samo z siebie nie jest niczym złym. To naturalne, że ludzie chcą się wyróżnić w tłumie, ale lepiej się postarać, żeby nie wyglądało to jak rodem z podstawówki. Puszczając nawet fajny kawałek, nikt nie udowodni, że ma poukładane pod sufitem, albo że ma świetny gust muzyczny. Nie zostanie też raczej wyrocznią w sprawach muzycznych. Więc co tak naprawdę ludzie chcą udowodnić, biorąc udział w zbiorowym napadzie na komputer?

6. Każdy ma dziś dostęp do Internetu

Może w praktyce nie każdy – zawsze znajdzie się jakiś wyjątek, ale w dzisiejszych czasach, znalezienie setki nowych utworów, które będą pasować do naszego gustu, to kwestia kilku kliknięć. Jeśli ktoś chce się ze znajomymi podzielić fajnym kawałkiem, to ma od tego maila, Facebooka, czy inne media społecznościowe, a nie imprezy, które nastawione są na zabawę.

Błądzić jest rzeczą ludzką

Raczej nie pomylę się mocno twierdząc, że każdy kiedyś stał w takiej kolejce, albo podrzucał pomysły z kanapy, czy przez „kurierów”. Sam jestem winny, a zwieńczenie kolejki do komputera miało mi przynieść wielkie szczęście i chwałę. Wręcz notorycznie rzucałem się na komputer, ale dziś wiem, że musimy spieszyć się kochać imprezy, bo ktoś zaraz zmieni muzykę. A jak rozpoczyna się impreza YouTube, kończą się dobre tematy i najlepiej się ewakuować. Albo przynajmniej postarać się ukrócić taki proceder.

Po drugiej stronie barykady

Czy są wyjątki? Jasne. Są imprezy, kiedy aż się prosi o puszczenie jakiejkolwiek muzyki, ale nikt się nie kwapi żeby to zrobić. Wszyscy patrzą na siebie, ale nikt się nie ruszy. Warto mieć jednak przygotowaną na taką okazję kompletną listę piosenek, albo puścić jakąś gotową z Internetu. Puszczanie pojedynczych kawałków jest najlepszym sposobem stworzenia „kolejki”.

Są inne przypadki? Napisz w komentarzu. Sam chętnie się dowiem, w jakiej sytuacji kolejka do komputera ma sens podczas imprezy.

Podziel się ze światem!